No future…

{lang: 'pl'}

Witajcie.

Po raz kolejny tutaj uciekłem. W te miejsce, które mimo iż wygląda ubogo jest bogate. To tutaj zaczyna u mnie panować pewna harmonia, spokój i zapomnienie mimo iż zazwyczaj jest przepełnione smutkiem, niczym zdołowanie, ale wciąż to bardzo lubię, bo to w końcu część mojej historii istnienia.

Nigdy nie ucieknę od myśli, zdecydowanie, lecz kiedyś rozważałem pewne problemy, niczym filozof :-), a obecnie zaczynam przyglądać się teraźniejszości, przyszłości. Cały czas próbuje przeanalizować następujące sytuacje, rozważam kilka możliwych przebiegów i stwierdzam, że wcale niedobrze to na mnie wpływa. Kiedyś nie wiedziałem co to stres, co to zdenerwowanie, co to była agresja, unikałem tego i naprawdę szło mi dobrze. Miałem w nosie większość rzeczy, co wielokrotnie podkreślałem. Teraz się nieco zmieniło. Spojrzałem w przyszłość i przeraziłem się jak wiele może się wydarzyć, jak wiele jest sytuacji, których nie chciałbym by nastąpiły. Trzeba stawić czoła życiu. Staram się nie pokazywać tego, udaję jakby tego po prostu nie było. Wychodzi. Może to jest receptą na brak stresu? Z pewnością zmniejsza jego ilość. Żyj chwilą jak mawiał pewien artysta.

Chciałbym uciec w miejsce, gdzie słońce nagrzało ziemię, a gwiazdy dają jasność i patrzeć w te pieprzone gwiazdy mając gdzieś większość spraw.

-I co wtedy zrobiłeś? – zapytał.
-Spoglądałem na gwiazdy i czekałem czy nadejdzie. – odpowiedziałem ze spokojem.
-Nadeszła?
-Niestety nie – odparłem powoli wstając – bo samotność wokół ludzi nie jest dostrzegana.

 

Peace!

~ dodał Huczu w dniu 19 marca 2012.

Bez kategorii

Skomentuj




 
Plugin Support By WordPress Scroller Plugin